czwartek, 16 kwietnia 2009

Wieczorem

Byłyśmy dziś z Kasią na spacerze w lesie i pozbierać szyszki do kominka i wracając był niesamowity widok nad górami no i postanowiłam się z wami tym podzielić.





środa, 15 kwietnia 2009

Owce

Dziś oglądałam jak psy zaganiają owce koło domku Kasi i Daria. Jutro chyba je zabiorą do golenia. Pan zabrał też dwie ze złamanymi nogami i nie wiem co się z nimi dalej stanie.





wtorek, 14 kwietnia 2009

Spacer

Dziś wykorzystałyśmy ładną i słoneczną pogodę i poszłyśmy z Kasią na spacer nad jeziorem Wakatipu.



w "japońskim" stylu



tu hoduje się sarny tak jak owce


poniedziałek, 13 kwietnia 2009

New Zealand

Od trzech dni jestem u Kasi i Daria w Queenstown. W niedzielę byliśmy na przejażdżce po okolicy, a dziś chodziliśmy po samym mieście. Mamy szczęście bo jest piękne słońce i dość ciepło i jak zobaczycie na zdjęciach wszędzie niesamowite kolory bo to jesień.





czarne owce



Queenstown




Kiwi

czwartek, 9 kwietnia 2009

Talerze

Jakiś czas temu pisałam o zajęciach ze szkła i umieściłam zdjęcia mojego pierwszego talerza. Teraz możecie zobaczyć kolejne trzy zrobione inną metodą niż poprzedni.



środa, 8 kwietnia 2009

Melbourne

Będąc ostatnio w Melbourne odwiedziliśmy z Ace'm najwyższy budynek w mieście - Eureki. W 40 sekund wjeżdża się na 88 piętro skąd rozpościera się widok na centrum i oddalone od niego dzielnice. Później poszliśmy na spacer w stronę Webb Bridge - mostu, którego kształt przypomina półapkę na węgorze stosowane w tym regionie przez Aborygenów. Po drodze natknęlismy się na bardzo śmieszną instalacje - Cow up a Tree, której autor - Jonh Kelly - zainspirował się opowiścią o gwałtownych powodziach w Australii, podczas których woda unosi krowy na wysokość drzew i tam je zostawia.

Eureka


Federation Square



krowa na drzewie


Webb Bridge

czwartek, 2 kwietnia 2009

Bondi Art School

Oprócz sobotnich zajęć z toczenia, o których już pisałam, we wtorki i środy chodziłam do szkoły na naszej ulicy gdzie lepiłam talerze, miseczki i naczynia do picia. Od jakiegoś czasu myślałam o takiej "zastawie" ozdobionej własnoręcznie zrobionymi frywolitkami. Teraz całe 15 kg ceramiki wysyłam do Poznania gdzie będę musiała wszystko poszkliwić.