sobota, 25 kwietnia 2009

Villa del Lago

Kasię i Daria pożegnałam dopiero dwa dni temu, ale już tęsknię! Przeglądałam zdjęcia z pobytu w Queenstown i postanowiłam pokazać wam jak oni tam słodko mieszkają.


taki miałam widok pijąc kawę przed domem

co wam przypomina ta chmura? ja myślę, że to osioł

o zachodzie słońca

środa, 22 kwietnia 2009

Dzień na koniu

Wczoraj wczesnym rankiem Kasia zawiozła mnie do Queenstown gdzie busikiem pojechałam do Glenorchy, a tam do stajni. Od 9.30 miałam 2 godzinną jazdę wzdłuż rzeki Dart. Mój koń - Monty - był bardzo przyjazny ale tylko dla ludzi, bo z innymi końmi raczej się gryzł i kopał. Mimo to było super, bo przechodziliśmy parę razy przez rzekę sięgającą koniom do brzuchów. Po porwocie do stajni miałam 2 godziny przerwy, po których miałam kolejne 2 godziny na koniu. Tym razem dostałam innego o imieniu Doobie. Moja druga przejażdżka dotyczyła miejsc, w których kręcono "Władcę Pierścieni" - bardzo urokliwie.

rano był u nas mróz





z Montym przechodzimy przez rzekę Dart



część koni ze stajni - Monty jest pierwszy z lewej

grupa nowożeńców z Tajlandii



Marysia na Doobiem



poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Zabawa

Znaleźliśmy sobie z Dariem zabawę - wrzucamy różne papiery do ognia i patrzymy co się będzie działo, a Kasia siedzi w fotelu i się śmieje.




niedziela, 19 kwietnia 2009

Arrowtown

Mimo zapowiadanych deszczy było cudne słońce i ciepło. Pojechaliśmy do małego miasteczka Arrowtown, a stamtąd na spacerem na szczyt góry, z której był niesamowity widok na całą dolinę.










wielkanoc w Port Stephens

Kilka fotek z wypadu wielkanocnego z saperem. Saper się rozchorował, próbował mnie zarazić, ale mu się nie udało. I tak było fajnie. Miejscowość, w której mieszkaliśmy leży nad zatoką i główną jej zaletą jest cisza. Strasznie męczy mnie mieszkanie w hałasie w Sydney, więc bardzo wypoczęłam.


odpływ

słabość do placów zabaw została mi z dzieciństwa

to jedyny surfing na jaki James się załapał



wybraliśmy się też na wycieczkę na wydmy, po których można się było przejechać wielbłądem


sobota, 18 kwietnia 2009

Na rybach

To już tydzień od kiedy tu przyjechałam, ale dopiero dziś Państwo Kiwi zabrało mnie na ryby. Dario został i walczył, a my poszłyśmy na cudny spacer nad rzeką. Jesteśmy już po pysznym, zdrowym i świeżym obiedzie.



jelenie hoduje się dla ich rogów, z których Japończycy robią lekarstwa





nowo zelandzka wersja sms'a

szczęśliwy Dario


obiadek